Centrum handlowe pod szklanymi wieżowcami moskiewskiego City, zabytkowy dom handlowy GUM przy Placu Czerwonym i modne zagłębie restauracyjne DEPO w dawnej zajezdni tramwajowej – w tych miejscach władze Moskwy uruchomiły punkty szczepień przeciwko Covid-19.

Punkt szczepień w GUM – pięknym XIX-wiecznym budynku, którego fasada zamyka Plac Czerwony – znajduje się na ostatnim piętrze. Wyżej jest szklany dach, przez który widać w tym miejscu wieże Kremla. Rozświetlone pasaże z ekskluzywnymi butikami są niemal puste w poniedziałek po południu. Do punktu szczepień nie ma kolejki, ale w ciągu kwadransa przychodzi kilka osób.

Jedni idą szczepić się po raz pierwszy, drudzy – by otrzymać drugą dawkę. Są tu dwa oddzielne gabinety, do pierwszego szczepienia i dwa – do drugiego. Przy wejściu zachęca odwiedzających plakat z lekarzem Denisem Procenką, który kierował pierwszym uruchomionym w Moskwie szpitalem dla chorych z koronawirusem.

GUM jest jednym z kilku punktów wyjazdowych, które działają w Moskwie poza terenami przychodni i szpitali. Wicemer Anastazja Rakowa tłumaczyła, że wybrano “popularne miejsca publiczne”, aby zaszczepić się mogło jak najwięcej ludzi. Niemal wszystkie wyjazdowe miejsca szczepień są swego rodzaju wizytówką turystyczną. W DEPO, zagłębiu gastronomicznym z kuchniami różnych regionów świata, przed pandemią trudno było znaleźć wieczorami wolne miejsce. Opera Helikon, gdzie też działa punkt szczepień, to ceniony teatr muzyczny.

Czy renomowane miejsca zachęcają mieszkańców Moskwy do szczepień – trudno ocenić. W GUM zarówno lekarz, jak i przedstawicielka domu handlowego proszą PAP, by po dane o liczbie pacjentów zwracać się do merostwa. Tam urzędnicy odpowiadają, że nie mają danych z poszczególnych punktów. Oficjalne dane z całej Moskwy ogłasza osobiście mer Siergiej Sobianin na swoim blogu. 11 lutego informował, że w Moskwie zaszczepiło się ponad 500 tysięcy osób. Ogółem w Rosji szczepienia wykonywane są krajowym preparatem Sputnik V, zagraniczne szczepionki nie są jeszcze dostępne.

Wśród pacjentów w GUM są cudzoziemcy. Jeden z nich, 26-latek z Wietnamu, który przedstawia się jako Anton, powiedział PAP, że chce się zaszczepić, bo kiedy zrobił test na przeciwciała okazało się, że ma słabą odporność. “Mam specyficzną pracę, kontaktuję się z wieloma ludźmi i z tego powodu lepiej się zaszczepić. Podjąłem taką decyzję dla siebie” – tłumaczy.

Anton nie jest jedynym pacjentem z obcym paszportem, trochę wcześniej zgłasza się do recepcji obcojęzyczna para.

Przed gabinetem wypełniają przy stolikach ankiety młodzi ludzie, ale nie brak też osób w wieku średnim i emerytalnym.

Zdaniem Antona moskwian, którzy zdecydowali się na zaszczepienie jest na razie mało. To również wpłynęło na jego decyzję. “Być może potem, gdy wszyscy będą masowo się szczepić, to cudzoziemcy nie będą mogli zrobić tego bezpłatnie. Im wcześniej, tym lepiej” – zauważa.

W Moskwie, według oficjalnych danych, mieszka 12 mln ludzi. Pół miliona zaszczepionych wydaje się przy tym niewielką liczbą, tym bardziej, że stolica nadal jest na pierwszym miejscu pod względem liczby codziennie wykrywanych zakażeń. Sobianin mówił pod koniec stycznia, że celem władz nie jest zaszczepienie wszystkich mieszkańców, bo według analiz posiadanych przez merostwo ponad połowa moskwian już przeszła Covid-19.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

awl/ mal/

Źródło: www.pap.pl