Współczynnik utylizacji szczepionek w Polsce jest jednym z najniższych na świecie – powiedział w piątek pełnomocnik rządu ds. programu szczepień, szef KPRM Michał Dworczyk. Zaapelował do mediów o odpowiedzialność w informowaniu o programie szczepień.

Dziennik “Fakt” w piątkowym wydaniu napisał, że od początku szczepień przeciw COVID-19 w Polsce “zmarnowano już 3630 dawek szczepionek”. Największym problemem – jak wskazała gazeta – jest pobranie tzw. szóstej dawki szczepionki Pfizer. “Pierwotnie producent zapewniał, że każda fiolka zawiera pięć dawek szczepionki. Czyli z jednej można zaszczepić pięć osób. Okazało się jednak, że można zrobić nawet sześć zastrzyków. Tyle teorii. Bo w praktyce wiele punktów szczepień nie radzi sobie z pobraniem szóstej dawki i ją marnuje” – czytamy w “Fakcie”.

Do artykułu odniósł się na konferencji prasowej szef KPRM Michał Dworczyk. “Dzisiaj jeden z tabloidów napisał o tym, że w Polsce marnowanych jest dużo szczepionek. To jest bardzo krzywdzący dla personelu medycznego materiał. Apelujemy zarówno do mediów, jak i do osób, które wypowiadają się w mediach o odpowiedzialność” – powiedział Dworczyk.

Zwrócił uwagę, że współczynnik utylizacji szczepionek w Polsce jest jednym z najniższych na świecie. “Francja dopuszczała wręcz momentami utylizację do 30 proc. szczepionek. Wielka Brytania około 5 proc., Kanada była chwalona za to, że utylizuje się 0,3 proc. szczepionek. U nas utylizowanych jest około 0,2 proc. szczepionek” – wskazał minister.

To – jak dodał – jest jak pół szczepionki na jeden punkt szczepień. “To jest też jak jedna utylizowana szczepionka na 500 dawek. I to są najczęściej przyczyny niezależne od personelu medycznego, np. przez zanieczyszczenie przy nakłuciu fiolki, są też mechaniczne zniszczenia” – tłumaczył Dworczyk.

Ponownie zaapelował o odpowiedzialność do mediów i osób komentujących programu szczepień. “Oczywiście chcielibyśmy i robimy wszystko, żeby każda szczepionka była wykorzystana i tu się należą wielkie podziękowania personelowi medycznemu. Dzięki jego profesjonalizmowi w większości przypadków, wykorzystywanych jest powyżej pięciu dawek, więc możemy szczepić więcej pacjentów” – podkreślił.

Zaznaczył, że “nie można zastraszać lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych, żeby nie prowadziło to do tego, że np. zatajane będą mechaniczne uszkodzenia, czy inne zdarzenia powodujące utylizację szczepionki”.

W środę na posiedzeniu senackiej komisji zdrowia, dyrektor departamentu innowacji w resorcie zdrowia Jarosław Kieszek poinformował, że techniczne kłopoty z pobraniem szóstej dawki z fiolki to powód utylizacji ponad połowy niewykorzystanych szczepionek przeciw COVID-19. Kolejny powód strat szczepionki to uszkodzenia mechaniczne, które wystąpiły w punkcie szczepień. Najczęściej – jak wyjaśnił – jest to zbicie fiolki.

Inne przyczyny utylizacji szczepionek to m.in. niewystarczająca liczba osób do zaszczepienia, czyli np. niestawienie się pacjenta, “odchylenie od warunków przechowywania” – np. awaria urządzeń chłodniczych, podejrzenie wady jakościowej, niewykorzystywane opakowania wielodawkowe i kradzież.(PAP)

Autorka: Karolina Kropiwiec

kkr/ mhr/

Źródło: www.pap.pl