Na Ukrainie od początku epidemii koronawirusa wzrosła liczba bezdomnych. Według różnych szacunków w Kijowie na ulicy żyje od 5 tys. do nawet 40 tysięcy ludzi, a w całym kraju – do 200 tysięcy. W stołecznej noclegowni na miejsce do spania może liczyć zaledwie 150 osób.

W związku ze spowodowanym pandemią zamknięciem małych przedsiębiorstw, redukcją etatów czy zmniejszeniem liczby punktów skupu surowców na ulicy znaleźli się ci, którzy wcześniej mieli niestabilną pracę i niskie wynagrodzenie – pisze agencja Ukrinform.

Według inicjatywy Pomóż Bezdomnemu w Kijowie rok temu było 20 tys. bezdomnych, z kolei misja monitoringowa ONZ ds. praw człowieka w połowie minionego roku ich liczbę w stolicy oszacowała na “od 5 tys. do 40 tys.”. W raporcie misji czytamy, że liczba bezdomnych w całym kraju oceniana jest na 200 tysięcy, ale nie ma wiarygodnych statystyk.

Oficjalnie kijowskie władze szacują liczbę bezdomnych w stolicy na 5 tysięcy – są to tylko osoby, które zarejestrowały się w Centrum Ewidencji Bezdomnych. Jak zaznacza Ukrinform, w miejskim schronisku dla bezdomnych może przebywać tylko 150 osób. Jest też kilka mniejszych ośrodków prowadzonych przez organizacje i wspólnoty wyznaniowe.

Liczba bezdomnych rośnie nie tylko w stolicy. Ojciec Ołeh Żarowskyj ze Lwowa, który zajmuje się problemem bezdomnych od prawie 15 lat, podkreślił w rozmowie z agencją Ukrinform, że w tym roku na zorganizowaną dla potrzebujących wigilię przyszło ok. 500 osób, ponad dwa razy więcej niż dotychczas.

Sytuację bezdomnych dodatkowo utrudniają silne mrozy. W Kijowie w połowie stycznia przez kilka dni z rzędu termometry pokazywały kilkanaście stopni na minusie. 18 stycznia deputowany Roman Hryszczuk poinformował, że od początku roku według nieoficjalnych danych zmarło 17 bezdomnych. W mediach głośno było o zamarznięciu na jednym z kijowskich osiedli obywatela Indii, który spał w nocy w starym busie.

W bardzo zimne dni władze ukraińskich miast otwierają “punkty ciepła”, w których potrzebujący może ogrzać się, coś zjeść i wypić gorący napój. W kraju powstało kilka tysięcy takich miejsc, ale przedstawiciele organizacji zajmujących się problemem bezdomności krytykują niektóre z nich na przykład za to, że są zamknięte w nocy, kiedy potrzeba ogrzania się jest największa.

“W godzinach, kiedy te punkty są otwarte, nie są one potrzebne. Dlatego że od godz. 9 do godz. 18 ludzie mają gdzie spędzić czas. I wtedy nie jest najzimniej. Problemem jest noc” – podkreśliła w rozmowie z portalem Radio Swoboda Olha Makar, koordynatorka inicjatywy Mołod Za Myr. Dodała, że często punkty te to “mały pokój, z jednym krzesłem”.

Władze Kijowa przekazały, że podczas ostatnich mrozów działały 33 takie punkty, w tym 10 całodobowo. W ciągu siedmiu dni skorzystało z nich ponad tysiąc osób.

Wzrost skali bezdomności na Ukrainie w ostatnich 20 latach to skutek systemowego, socjalno-politycznego i ekonomicznego kryzysu – oceniła cytowana przez Ukrinform Ołena Dawydiuk, przedstawicielka Centrum Studiów Społecznych.

Jak podkreśla, główne przyczyny znalezienia się na ulicy nie zmieniają się od lat i należą do nich: konflikt rodzinny, pozbawienie wolności, rozwód, uzależnienie od alkoholu i narkotyków, utrata mieszkania wskutek zadłużenia albo nielegalnych operacji związanych z nieruchomością, migracja, sieroctwo.

Z Kijowa Natalia Dziurdzińska (PAP)

Źródło: www.pap.pl