Wzrost zgonów na COVID-19 wiosną z powodu rozprzestrzeniania się nowych wariantów SARS-CoV-2 prognozuje amerykański instytut statystyk medycznych – Institute for Health Metrics and Evaluation na University of Washington.

Zdaniem ekspertów z tej instytucji noszenie masek oraz utrzymywanie dystansu społecznego może być wciąż kluczowe mimo szerokiej dystrybucji szczepień.

W najgorszym scenariuszu, przy założeniu szerokiej transmisji wariantu B.1.351, wykrytego po raz pierwszy w Republice Południowej Afryki (RPA), oraz nieograniczonego przemieszczania się ludzi zaszczepionych – jak z okresu przed pandemią, liczba zgonów w USA z powodu COVID-19 ma wynieść do 1 maja 2021 r. około 654 tys. W niektórych stanach, takich jak Kalifornia czy Floryda, dojdzie do wzrostu zachorowań zamiast ciągłego ich spadku.

Przy utrzymaniu niskiej mobilności ludzi i zachowywaniu zasady dystansu społecznego liczba zgonów może się zmniejszyć o ok. 30 tys.

Gdyby wariant B.1.351 się nie rozprzestrzeniał, prognozowana liczba zgonów wyniesie 595 tys. do 1 maja 2021 r.

Jak przypominają eksperci IHME, niektóre stany wciąż nie wprowadzają nakazu zachowywania dystansu społecznego, mimo że codzienna liczba zgonów jest wysoka. Zostało to uwzględnione w nowej prognozie.

Zdaniem naukowców mało prawdopodobne jest, że nabycie tzw. odporności stadnej (dzięki szczepieniom i przechorowaniu COVID-19 przez część populacji) spowolni transmisję wirusa w nadchodzących miesiącach, nawet jeśli akcje szczepień przyspieszą. Przy bardziej zakaźnych wariantach wirusa oraz w miesiącach zimowych potrzebna jest wyższa odporność stadna (populacyjna).

Tymczasem w USA około 25 proc. osób przyznaje, że się nie zaszczepi, a kolejne 25 proc. nie ma pewności. IHME prognozuje, że jedynie 38 proc. populacji kraju będzie zaszczepionych do 1 maja.

Istotny jest również fakt, że obecnie eksperci nie wiedzą, czy szczepienia zahamują rozprzestrzenianie się infekcji, mimo że zapobiegają one ciężkiej postaci COVID-19.

Model badaczy z Institute for Health Metrics and Evaluation (IHME) obecnie zakłada, że skuteczność szczepień w ograniczaniu infekcji jest o 50 proc. niższa, niż ich zdolność do zapobiegania ciężkiej chorobie.

Zdaniem dyrektora IHME Christophera Murray’a prognozy te wymagają traktowania pandemii cały czas poważnie. Jak ocenia specjalista, szybkie szczepienie ludzi jest kluczowe. „A noszenie masek jest wciąż jednym z najlepszych narzędzi, jakie mamy, by utrzymać transmisję na niskim poziomie i uniknąć najgorszych możliwych skutków. Ludzie będą musieli wciąż podejmować środki ostrożności – nawet, gdy zostaną zaszczepieni, ze względu na możliwość rozprzestrzeniania się bardziej zakaźnych wariantów” – tłumaczy Murray.

W najbardziej pesymistycznym scenariuszu naukowcy przewidują możliwość trzeciej fali pandemii kolejnej zimy. „Rządy państw i społeczeństwa muszą się przygotować na realną perspektywę, że z COVID-19 będziemy musieli sobie radzić nieustannie” – komentuje Murray. Dlatego kluczowe jest, by zaszczepić jak najwięcej osób i przygotować się na długoterminowe zmiany zachowań. „Prawdopodobne jest, że noszenie masek i podejmowanie innych środków, by zapobiegać transmisji wirusa, zwłaszcza podczas miesięcy zimowych, stanie się nieodłącznym elementem naszego życia” – dodaje specjalista.

Prognozy IHME opierają się na modelu epidemiologicznym, który uwzględnia dane na temat przypadków zakażeń koronawirusem, zgonów i występowania w populacji przeciwciał przeciw wirusowi, a także na temat wykonywanych lokalnie (w danych stanach) testów na SARS-CoV-2, wdrażania szczepień, mobilności ludzi, przestrzegania zasad dystansu społecznego, stosowania masek, gęstości i struktury wiekowej populacji oraz sezonowych zachorowań na zapalenie płuc.

We wszystkich scenariuszach w nowej prognozie IHME uwzględniło dystrybucję szczepień oraz obecność wariantu brytyjskiego B.1.1.7, w tych rejonach, w których został wykryty. (PAP)

Joanna Morga

Źródło: www.pap.pl