Bliskie kontakty społeczne w czasie protestów i w nielegalnie otwieranych klubach mogą powodować zwiększenie liczby zakażeń; to narażanie siebie i bliskich – powiedział rzecznik rządu Piotr Müller. Wyraził też nadzieję, że protesty, które w jego ocenie są dużo mniejsze niż jesienią, szybko wygasną.

Müller w Programie Pierwszym Polskiego Radia zapytany został m.in., czy jego zdaniem protesty organizowane przez Ogólnopolski Strajk Kobiet mogą przyczynić się do wzrostu zachorowań na COVID-19. “Bliskie kontakty społeczne zarówno w czasie protestów, jak i chociażby w klubach, które są nielegalnie otwieranie, mogą powodować zwiększenie liczby zakażeń. To jest narażenie, i osobiste tych osób, które to robią, ale i bliskich” – dodał.

“Na szczęście mamy do czynienia w tej chwili z sytuacją wielo-, wielokrotnie mniejszych protestów niż było to w październiku, w listopadzie. W związku z tym mam nadzieję, że one stosunkowo szybko wygasną” – powiedział rzecznik rządu.

Protesty Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, które odbywały się w związku z październikowym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, po raz kolejny zwoływane są w związku z jego środową publikacją w Dzienniku Ustaw.

Po publikacji wyroku, stracił moc przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, co TK w październiku uznał za niekonstytucyjne. (PAP)

Autorka: Agnieszka Ziemska

agzi/ mrr/

Źródło: www.pap.pl